Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies klikając przycisk Ustawienia. Aby dowiedzieć się więcej zachęcamy do zapoznania się z Polityką Cookies oraz Polityką Prywatności.
Ustawienia

Szanujemy Twoją prywatność. Możesz zmienić ustawienia cookies lub zaakceptować je wszystkie. W dowolnym momencie możesz dokonać zmiany swoich ustawień.

Niezbędne pliki cookies służą do prawidłowego funkcjonowania strony internetowej i umożliwiają Ci komfortowe korzystanie z oferowanych przez nas usług.

Pliki cookies odpowiadają na podejmowane przez Ciebie działania w celu m.in. dostosowania Twoich ustawień preferencji prywatności, logowania czy wypełniania formularzy. Dzięki plikom cookies strona, z której korzystasz, może działać bez zakłóceń.

Więcej

Tego typu pliki cookies umożliwiają stronie internetowej zapamiętanie wprowadzonych przez Ciebie ustawień oraz personalizację określonych funkcjonalności czy prezentowanych treści.

Dzięki tym plikom cookies możemy zapewnić Ci większy komfort korzystania z funkcjonalności naszej strony poprzez dopasowanie jej do Twoich indywidualnych preferencji. Wyrażenie zgody na funkcjonalne i personalizacyjne pliki cookies gwarantuje dostępność większej ilości funkcji na stronie.

Więcej

Analityczne pliki cookies pomagają nam rozwijać się i dostosowywać do Twoich potrzeb.

Cookies analityczne pozwalają na uzyskanie informacji w zakresie wykorzystywania witryny internetowej, miejsca oraz częstotliwości, z jaką odwiedzane są nasze serwisy www. Dane pozwalają nam na ocenę naszych serwisów internetowych pod względem ich popularności wśród użytkowników. Zgromadzone informacje są przetwarzane w formie zanonimizowanej. Wyrażenie zgody na analityczne pliki cookies gwarantuje dostępność wszystkich funkcjonalności.

Więcej

Dzięki reklamowym plikom cookies prezentujemy Ci najciekawsze informacje i aktualności na stronach naszych partnerów.

Promocyjne pliki cookies służą do prezentowania Ci naszych komunikatów na podstawie analizy Twoich upodobań oraz Twoich zwyczajów dotyczących przeglądanej witryny internetowej. Treści promocyjne mogą pojawić się na stronach podmiotów trzecich lub firm będących naszymi partnerami oraz innych dostawców usług. Firmy te działają w charakterze pośredników prezentujących nasze treści w postaci wiadomości, ofert, komunikatów mediów społecznościowych.

Więcej
Dziękujemy, teraz zawsze będziesz na bieżąco!

Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka - Dudziarz z Podlesia i wilk drapieżca

Kęty Podlesie, nazwa jednej z naszych pięknych dzielnic, wywodzi się od lasów, których dookoła jest sporo. Lasy te niosą ze sobą sporo historii. Niektóre spisane - jak ta, o której dzisiaj opowiem, a niektóre już nigdy nie ujrzą światła dziennego i słuch o nich zaginął. Lasy to piękne miejsce na spacery, spędzanie wolnego czasu i relaks - zapominamy jednak czasami, że to również dom zwierząt - nie tylko tych miłych, ale także drapieżników. Taka historia zdarzyła się pewnemu dudziarzowi w Kętach Podlesiu… a jak się to skończyło? Zapraszamy do przeczytania historii pewnego grajka… 

 

Przytaczana historia pochodzi z zapisków Leopolda Dutkiewiczia - nie jest to źródło historyczne w ścisłym znaczeniu, a raczej mieszanka faktów historycznych i legend miejskich. Materiał został udostępniony przez Muzeum im. Aleksandra Kłosińskiego w Kętach - dziękuje, autor.

 

W pewnym momencie historii, w dzielnicy Podlesie, istniała bardzo popularna karczma - nota bene dzisiaj funkcjonuje tam biblioteka. Gdyby te mury potrafiły mówić, opowiedziałyby nam, kto przed wiekami tędy przejeżdżał i kto w karczmie gościł.

Istniał wówczas taki zwyczaj, że Podlesianie, Podlesianki i mieszkańcy pobliskich wiosek schodzili się tutaj na zabawę. Dawniej, nawet w trakcie ostrych zim, obchodzono tutaj ostatki, które trwały do północy. Ale gdy tylko wtorek przemijał, to na wieść o środzie popielcowej wszyscy opuszczali karczmę. Pewien dudziarz - z zawodu i z nazwiska rodowity Podlesianin, który przez trzy noce przygrywał tutaj na kobzie, widząc opustoszałą salę, wziął swój instrument w rękę i również zdecydował się wrócić do domu.

Tej nocy mróz był okropny, ale same niebo było przejrzyste i skierowanie wzroku w jego stronę pozwalało dojrzeć wszystkie gwiazdy. Jako iż środa popielcowa, panowała niesamowita cisza. Jedynie śnieg skrzypiący pod nogami dodawał odwagi i tempa szybszemu biegu dudziarza. Grajek szedł do domu drogą na zachód od karczmy, szosową drogą, przy Mosiu (nazwisko - przyp. autora) skręcił na drogę leśną, która prowadziła prosto do Pisarzowic.

W pewnym momencie jednak dudziarz Duda usłyszał, że coś za nim biegnie. Orientując się przy okazji, że nie jest sam, obejrzał się i dostrzegł wilka. Nie zastanawiając się ani na chwilę wdrapał się na drzewo, zaglądając śmierci w oczy. Wilk spokojnie obszedł drzewo, usiadł pod nim i spojrzał na kobziarza, czekając aż ten nie wytrzyma i zejdzie.

Duda w obliczu śmierci od mrozu na drzewie i na ziemi od wilka wpadł na rozwiązanie. Nadął dudę jak najsilniej i puścił na ziemię. Ta upadła i głośno zabeczała. Oszukany wilk porwał instrument i uciekł ze swoją zdobyczą.

Dudziarz czym prędzej zszedł z drzewa i z całym pędem pobiegł do chałupy stojącej przy lesie. Wilk swoją zdobycz zaniósł w przeciwną stronę lasu, poszarpał, po czym zorientował się, że został oszukany przez cwanego Dudę. Puścił się więc w pogoń. Na szczęście - dla dudziarza, niekoniecznie wilka - grajek zdążył dobiec do domu, a tego dnia nie zamknął drzwi. Wpadł do sieni i po drabinie wszedł na górę, na strych, wciągając przy okazji ze sobą drabinę - tak żeby przypadkiem wilk też na górę nie wszedł. Wilk zaraz za Dudą wpadł do przedsionka, a drzwi się zamknęły. Lokalny artysta obudził swoją żonę, przestrzegając ją przed schodzeniem na dół - poskutkowało. Wraz z rozpoczęciem dnia wyrwał dziurę w dachu i zaczął wołać na sąsiadów, którym opowiedział historię o wilku. Zebrali się sąsiedzi, uzbroili się w widły żelazne, sienne, cepy i zwierzę zamordowali. Dudziarza Dudę oswobodzili! 

Od momentu tej historii gra na kobzie już na zawsze w karczmie na Podlesiu się zakończyła. Leopold Dudkiewicz w swoich wspomnieniach, które pochodzą z początku XX wieku, zakończył historię zdaniem „Tego nazwiska obywateli w Kętach było więcej, dzisiaj nie ma Dudów. Ostatni Duda był krawcem w Kętach.”

Ile więc jest prawdy w tej opowieści? Nie zweryfikujemy, ale historia jest arcyciekawa. Dochodzenie historyczności tego tekstu też mija się z celem. To raczej miejska legenda albo ubarwiona prawdziwa historia, która została tutaj wspomniana w celach rozrywkowych. Warto jednak pielęgnować lokalne podania - a mnie, rodowitemu Podlesianinowi, na wskroś na tym zależy. Jeżeli ktoś z Was dysponuje jeszcze jakimiś miejskimi legendami, historiami czy opowiadaniami z dziejów dzielnicy Podlesie, będę bardzo wdzięczny za kontakt mailowy - marcel.ligeza@kety.pl, za który z góry dziękuję. 

Marcel Ligęza

 

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności

Przeglądasz tę stronę w trybie offline.
Przeglądasz tę stronę w trybie online.