Hejnał zagrał na piątkę – podsumowanie piłkarskiego weekendu w gminie Kęty
Pierwsze ligowe punkty
Sobotnie popołudnie rozpoczęliśmy od wyjazdowego spotkania TS Hejnał do Poręby Wielkiej, gdzie drużyna trenera Arkadiusza Grzybka zmierzyła się z miejscowym LKS-em.
Mecz od samego startu rozgrywał się pod dyktando Hejnału, czego wynikiem był sprokurowany przez piłkarzy gospodarzy rzut karny. Podszedł do niego Jacek Wojtyłko, który wykorzystał „jedenastkę” i od 11 minuty to goście prowadzili.
Kęczanie złapali po bramce wiatr w żagle i zaledwie 6 minut później na tablicy wyników widniało dwubramkowe prowadzenie, a wszystko to za sprawą podania otwierającego Patryka Białka do Dominika Płonki, który w sytuacji „sam na sam” pokonał bramkarza rywali. 19-letni napastnik Hejnału jednak na tym nie poprzestał i w 26 minucie skompletował dublet po przepięknym uderzeniu z woleja w okolicy 30 metra.
Druga część spotkania rozpoczęła się od prób ataku piłkarzy LKS-u, którzy jednak nie potrafili znaleźć sposobu na przełamanie defensywy rywali, w przeciwieństwie do reprezentantów gminy Kęty – w szczególności Dominika Płonki, który w 58. minucie skompletował hat-tricka po asyście Pawła Wawro. Chwilę przed końcowym gwizdkiem gola honorowego dla gospodarzy zdobył Igor Lewandowski, który wykorzystał błąd bramkarza Hejnału. Radość z gola nie trwała jednak długo, bo na sekundy przed końcem meczu piątą bramką dla Hejnału zdobył Olivier Handy, dokładając do pustej bramki po świetnym podaniu strzelca pierwszego gola – Jacka Wojtyłko.
Hejnał niezmienne zajmuje piąte miejsce w tabeli Oświęcimskiej A-Klasy.
Dobry start, słaby koniec
Bardzo ważne spotkanie w kontekście walki o utrzymanie miejsce miało w Targanicach, gdzie w ramach 18. kolejki Ligi Okręgowej (Oświęcim) wybrał się Orzeł Witkowice. Był to także mecz, który mógł zakończyć passę meczów bez zwycięstwa dla piłkarzy Orła. Spotkanie dla gości rozpoczęło się w wymarzony sposób, ponieważ już w 5. minucie gry fatalne wybicie bramkarza Halniaka wykorzystał Igor Olszowski, uderzając z pierwszej piłki i przełamując ręce goalkeepera. Orzeł nie nacieszył się jednak długo prowadzeniem, bo pięć minut później piłkę w środkowej części boiska przejął jeden z obrońców Halniaka, który podał na 20 metr. Stamtąd obrońca Witkowic zablokował uderzenie, które jednak niefortunnie spadło pod nogi Mariusza Urbańczyka. Ten z lewego boku pola karnego umieścił piłkę w siatce. W 16. minucie wynik rezultat spotkania przechylił się na korzyść gospodarzy – po przebitce na środku boiska, Halniak wykreował sytuacje jeden na jeden z bramkarzem, którą wykorzystał Jakub Turek. W przekroju całego spotkania widać było przewagę własnego boiska. To targowiczanie kreowali więcej sytuacji. Skutkiem tego był trzeci gol dla Halniaka Targanice w 80. minucie autorstwa Mariusza Urbańczyka, który zamknął wynik spotkania.
Po tym meczu Halniak odskoczył Orła na sześć oczek. Witkowiczanie są obecnie na 13. miejscu.
Sukces na inaugurację
Po ponad półrocznym rozbracie z rozgrywkami ligowymi, do akcji wkroczyła drużyna LKS-u Bulowice, która przyjęła u siebie drużynę z Palczowic. Mecz rozpoczął się niekorzystnie dla drużyny z Bulowic, bowiem już w 27. minucie goście objęli prowadzenie za sprawą wykorzystanego rzutu karnego Piotra Śmiechowicza. Kibice jednak nie czekali długo na wyrównanie. 8 minut później sędzia ponownie wskazał na wapno, tym razem jednak dla LKS-u Bulowice. Tak jak w przypadku poprzedniej jedenastki, i tutaj strzelec się nie pomylił. Patryk Waligórski doprowadził do wyrównania.
Pierwszą część spotkania możemy potraktować jako niezły rollercoaster, bo dwie minuty później to ponownie Palczowice wyszły na prowadzenie. Po długim podaniu za linie obrony Patryk Michalski wpakował piłkę do siatki. Jeszcze przed przerwą zobaczyliśmy jednak wyrównanie. Tomasz Teda dośrodkował piłkę z prawej części boiska do Mariusz Bułasia, który z bliskiej odległości pokonał bramkarza uderzeniem z główki.
Po powrocie na boisko, druga połowa mocno przypominała pierwszą. Obie drużyny tworzyły sytuacje, niemniej jednak to piłkarze LKS-u Bulowice od 80. minuty spotkania rozpoczęli strzelaninę. Rzadko zdarza się, aby w jednym meczu podyktowane zostały trzy rzuty karne, jednak w niedzielne popołudnie taki właśnie obraz zobaczyć mogli kibice gospodarzy. W 80. minucie spotkania odgwizdany został kolejny rzut karny, który został obroniony przez bramkarza gości. Mimo wzorcowej postawy na linii bramkarza, ten przy dobitce nie miał szans, a Patryk Waligórski wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Patrykowi jednak dublet nie wystarczył, bo już trzy minuty później cieszył się skompletowanym hattrickiem po uderzeniu z ostrego kąta pola karnego. Mecz w doliczonym czasie gry zamknął Łukasz Matusiak, który po szybkiej kontrze 3 na 2 wykorzystał sytuację „sam na sam” po podaniu Bartłomieja Michałowskiego.
Wygrana w tej potyczce pozwoliła LKS-owi awansować na czwartą pozycję w tabeli.
Podział punktów w Malcu
Po zeszłotygodniowym przekonującym zwycięstwie w derbach, piłkarze Zgody Malec mogli podchodzić do niedzielnego spotkania z Solavią Grojec pełni optymizmu. Od pierwszego gwizdka było już jednak wiadomo, że naprzeciw siebie stanęły dwie równe ekipy, które chciały z tego spotkania wycisnąć jak najwięcej. Mimo naprawdę sporej ilości sytuacji, ostatecznie w meczu ujrzeć mogliśmy tylko dwie bramki. Strzelanie po rzucie rożnym otworzyła drużyna prowadzona przez Daniela Płonkę, dośrodkowanie przedłużone przez Kacpra Mąsiora przyjął w okolicach 11. metra Michał Płonka, po czym huknął z przewrotki, zdobywając piękną bramkę. Piłkarzy Solavii jednak gol otwierający nie załamał. W 32. minucie piłkarze gości rozrzucili piłkę na prawą stronę boiska i dośrodkowali w pole karne, a tam dobrze odnalazł się Szymon Spadek, który doprowadził do wyrównania. Od tamtego momentu nie padła żadna bramka. Duża w tym zasługa zaledwie 15-letniego bramkarz Solavii, który zaliczył fenomenalny występ, ratując swoją drużynę w wielu sytuacjach podbramkowych.
Malczanie po tym meczu utrzymali się na dziewiątej pozycji.
Na tarczy z Oświęcimia
Przed wyjazdem do Oświęcimia od początku było wiadomo, że Sołę czeka duże wyzwanie. Boisko zweryfikowało ten fakt i drużyna z Łęk przegrała z rezerwami Unii Oświęcim aż 7:0.
Wynik spotkania otworzył Michał Barciak uderzeniem bezpośrednio z rzutu wolnego w 34. minucie. Dwie minuty później ten sam zawodnik do trafienia dołożył asystę przy bramce Szymona Nagiego. W przeciągu kolejnych dwóch minut trzeci raz piłkę z siatki wyciągać musiał bramkarz Soły Łęki, tym razem po trafieniu Damiana Wilczaka. Druga połowa obfitowała w trzy bramki Dzidka i jedną bramkę Łacznego.
Soła Łęki ze względu na porażkę siedmioma bramki spadła na ósmą pozycję w tabeli.
Kolejny krok w walce o awans
„Apetyt rośnie w miarę jedzenia” napisał kiedyś w swojej książce francuski pisarz François Rabelais. To przysłowie świetnie pasuje w kontekście Niwy Nowa Wieś, która drugi mecz z rzędu kończy z trzema punktami. Piłkarze trenera Bartłomieja Dudzica w Krakowie stanęli przed trudnym zadaniem, przed którym postawiła ich drużyna Pogoni. Mimo to już w 34. minucie reprezentanci gminy Kęty mogli objąć prowadzenie, jednak z okolic 5. metra pomylił się Mariusz Piskorek. W przeciągu 90 minut żadna z drużyn nie wykreowała sobie 100%-owej sytuacji. Jednak dopóki piłka jest w grze, wszystko jest możliwe – przywołajmy słowa śp. trenera Kazimierza Górskiego. W ostatniej akcji meczu rozegrany został z rzut autu, wybity przez obrońcę gospodarzy. Piłka padła pod nogi Piotra Holewy, który dośrodkował w pole karne, a tam Nikodem Grabski uderzył nie do obrony pod poprzeczkę, pozwalając Niwie cieszyć się kompletem punktów.
Taki obrót spraw pozwolił Niwie wskoczyć na fotel wicelidera, ponieważ Garbarnia Kraków w tej kolejce pauzowała. Piłkarzom z Nowej Wsi wciąż jednak brakuje trzech punktów do lidera tabeli – drugiej drużyny Hutnika Kraków, który w tej kolejce wywiózł trzy punkty z Węgrzec Wielkich.
Marcel Ligęza | fot. TS Hejnał Kęty (Facebook)

