Wspaniała przygoda i powrót z pucharem!
Ogólnopolski Spływ Kajakowy „Trzy Zapory”, którego trasa wiedzie od Żywca do Oświęcimia co roku przyciąga kajakarzy z całej Polski. W tym roku skład, któremu przewodzi kęczanin Stanisław Kasprzak z Kęt Podlesia zdobył puchar dla najliczniejszej drużyny. Serdecznie gratulujemy!
Pierwszy odcinek biegnie od jezior Żywieckiego i Międzybrodzkiego z Moszczanki do zapory w Porąbce, z malowniczymi widokami na góry. Druga, 30-kilometrowa trasa to dolina rzeki Soły, z kamienisto-piaszczystymi plażami oraz bogactwem chronionej fauny i flory. Ta część rozpoczyna się w Czańcu, a kończy na bulwarach w Oświęcimiu. Jak podkreślają organizatorzy, wartki nurt dolnego biegu górskiej rzeki sprawia części uczestnikom spore trudności, ale też dostarcza wielu pozytywnych emocji. W sumie do pokonania jest prawie 50 km.
Od kilku lat jedną z drużyn spływu w dużej części stanowią mieszkańcy gminy Kęty, których z roku na rok decyduje się startować coraz więcej. Wszystko za sprawą Stanisława Kasprzaka z Kęt Podlesia, miłośnika kajakarstwa, który swoją pasją zaraża innych. Tym razem w pomoc w organizację włączyli się jeszcze: Damian Kolasa i Mateusz Bogunia – mieszkańcy Witkowic.
Jak to się zaczęło?
- Pływam już od 20 lat. Zawsze zapisywał mnie kolega i tworzyliśmy swoją drużynę. Z biegiem czasu nasza drużyna, ze względu na wiek uczestników, zaczęła się rozpadać. Mówię: za chwilę sam zostanę. Zacząłem proponować więc udział w spływie znajomym, i tak z roku na rok, najpierw udało się zebrać 15 osób, rok temu 30, a w tym aż 51. I już wiem, że za rok będzie nas jeszcze więcej – opowiada Stanisław, kierownik drużyny. - Mam kilku kolegów, którzy już po pierwszym razie powiedzieli mi: Stachu, ja rezerwuję na 20 lat – dodaje z uśmiechem.
Puchar dla najliczniejszej drużyny
Drużynę Staszka stanowiło w tym roku 26 załóg, na którą złożyły się 23 kajaki dwójki i 3 jedynki. W sumie 51 osób, wśród których byli mieszkańcy Kęt, Malca, Witkowic i Bulowic. To spływ rodzinny, nie zabrakło więc także dzieci. Wraz z rodzinami płynęły cztery dziewczynki i trzech chłopców. Najmłodszym miłośnikiem kajakarstwa okazał się 12-letni Mateusz – syn kierownika drużyny. Jak przyznaje Stanisław, zawsze towarzyszy mu w zmaganiach cała rodzina.
- W tym roku moja drużyna zbudowała się szczególnie liczna. Okazało się, że stanowimy prawie 1/3 wszystkich uczestników i wróciliśmy do domu z pucharem – mówi z dumą.
Bezpieczeństwo najważniejsze
- Zasada jest taka, że jeśli ktoś płynie po raz pierwszy, płynie w załodze z osobą doświadczoną. Soła to druga po Dunajcu najtrudniejsza rzeka górska kajakowa – podkreśla Stanisław.
Na trasie spływu jest kilka niebezpiecznych punktów, o których przed startem informuje Komandor. W miejscach tych stoją ratownicy wodni, widać ich z daleka, kierują oni tak uczestników, by każdy bezpiecznie te punkty ominął. Wcześniej jest zawsze odprawa kierowników drużyn przez Komandora, przekazywane są warunki bezpieczeństwa, o których następnie każdy informuje członków swojej drużyny.
- Jeden z najtrudniejszych etapów, pod mostem na Tarniówce, gdzie co roku było sporo wywrotek, tym razem został odwołany. Mimo iż na czas spływu otwierana jest zapora w Czańcu i płyniemy na podwyższonym stanie Soły, jednak w tym roku poziom rzeki był zbyt niski. Zapadła decyzja, że wszyscy przeprowadzamy tam kajaki - opowiada. - Przenioska jest także w Bielanach. Znajduje się tam niebezpieczny próg wodny. Tam nie wolno wpływać i Komandor zawsze przed tym przestrzega. To są takie utrudnienia, ale jednocześnie urozmaicenia. Trzeba kajakiem poślizgać się po kamieniach, a potem przeprowadzić go 150 m przez zarośnięty i kamienisty teren – tłumaczy.
Stawkę kajakową całego spływu zamyka Latarnik. To kajakarz z dużym doświadczeniem, często zawodnik kajakarstwa. Pan Stanisław jako kierownik swojej drużyny stara się również mieć wszystkich przed sobą.
Przemoczeni, ale szczęśliwi
Jak co roku zdarzają się wywrotki na Sole. W drużynie Stanisława w tym roku przytrafiły się trzy. Były to jednak osoby doświadczone w kajakarstwie. - Wyszli na brzeg, wylali wodę z kajaka i z uśmiechem popłynęli dalej – śmieje się Staszek.
- Ja przez trzy lata trafiłem na piękną, słoneczną pogodę – opowiada jeden z uczestników. - Nie każdy jednak miał tak wiele szczęścia – śmieje się.
By miło spędzić czas
Na trasie nie ma możliwości porozmawiać, ale oprócz biwaków, gdzie kajakarze wracają na nocleg, są jeszcze takie miejsca, jak Przystań nad Sołą w Bielanach. Czekają już tam na nich prażonki i grochówka. Po posiłku i odpoczynku drużyny płyną dalej. Organizator natomiast zapewnia na całym odcinku trzy obiady oraz transport.
- Piękna pogoda w tym roku sprawiła, że nad Sołą były tłumy plażowiczów. Jeszcze chyba nigdy tylu ich nie mijaliśmy. Z życzliwością do nas machali, pytali, gdzie można się zapisać. Było to bardzo miłe – mówią kajakarze.
Szereg konkurencji szybkościowych
Na uczestników spływu czekają również inne atrakcje. Kajakarze z całej Polski wraz z osobami towarzyszącymi mogą wziąć udział w konkurencjach kajakowych rozgrywanych na jeziorach.
- Konkurencje sportowe, jakie organizowano na biwaku pomiędzy poszczególnymi etapami spływu zostały przerwane przez pandemię. Były one dodatkową atrakcją całej imprezy i mam nadzieję, że w przyszłym roku organizator będzie mógł wprowadzić ten element spotkania – wyjaśnia Staszek. - Przez szereg lat nie brałem pod uwagę, żeby członków swojej drużyny zapisywać do konkurencji. W przyszłym roku będę jednak wybierał kilka załóg, które zgłoszę do konkurencji szybkościowych, za co są dodawane punkty i na mecie można otrzymać dodatkowo puchar – informuje i dodaje, że odkąd pamięta, zawsze nagradzał brawami zdobywców pucharów na podium. - A jeśli chodzi o kolejny spływ, to już zgłaszają się do mnie chętni – śmieje się.
Tegoroczna edycja spływu „Trzy Zapory” zgromadziła w sumie blisko 200 uczestników. W pierwszy dzień kajakarze spędzili na wodzie 4,5 godz., drugi – to ok. 5 godz. płynięcia. Na trasie można było zobaczyć ponad 100 kajaków.
- To dość długie odcinki, podzielone są jednak one na etapy. Trzeba popracować i w kajaku i poza kajakiem. Nikt się nie nudzi – mówi Stanisław. Zachęca także do przyłączenia się do drużyny w przyszłym roku.
Najcenniejszym trofeum jest puchar przyznawany drużynie, która zgromadziła największą liczbę punktów za podjęte konkurencje. To puchar przechodni i walczy się o niego co roku.
- Myślę, że mając tak zgraną i liczną drużynę możemy zakończyć przyszłoroczny spływ unosząc puchar nad głową – zaznacza Staszek.
Zachęcamy sympatyków kajakarstwa do dołączenia do drużyny reprezentującej naszą gminę. Kontakt: 600 536 007.
OSK „Trzy Zapory” jest jednym z najstarszych spływów wpisanych w kalendarzu Polskiego Związku Kajakowego, a w ostatniej dekadzie został wyróżniony jako najlepsza impreza turystyczna w kalendarzu PZKaj. Należy do cyklu Grand Prix Polskiego Związku Kajakowego. Organizatorem jest TKKF„MOTOR” z Andrychowa. Tegoroczna, 56. edycja odbyła się w dniach 24‒26 czerwca.
Zobaczcie zdjęcia i film!
kam, fot. uczestnicy sływu

