Wersja standardowa Wersja z powiększonym kontrastem Wersja tekstowa
FACEBOOK...
 
  1. Aktualności
  2. Kronika policyjna
  3. Edukacja
  4. Kultura
  5. Sport i Rekreacja

Wyszukaj...

Zobacz też...

Na rowerach dookoła Polski dla Antosi

4 sierpnia, po 41-dniowej wyprawie rowerowej przez Polskę powrócili do Kęt pan Marek Wągiel i pan Stanisław Haczek – dwoje z czterech rowerzystów, którzy wyruszyli w czerwcu w trasę liczącą ponad 3 tys. km, by pomóc w uzbieraniu pieniążków na leczenie i rehabilitację 7-letniej Antosi Matusiak z Nowej Wsi – podopiecznej Fundacji Mała Orkiestra Wielkiej Pomocy z Oświęcimia.

- Wszystko przebiegło tak, jak zaplanowałem – mówi pan Marek Wągiel, inicjator przedsięwzięcia. - Ok. 3020 km, nie w 40 a w 41 dni, ponieważ pogoda płatała figle. Był grad na środku drogi w polach, była ulewa, że ciężko było się przedostać, zobaczyć jeden drugiego, były góry, ale szczęśliwi jesteśmy – mówi wzruszony. Jak dodaje, w drugim dniu uległ wypadkowi, w wyniku którego złamał żebro. – Wywróciłem się na nowo położonym asfalcie. Nie było tam pobocza, zjechało koło, rower się przewrócił, ja na niego i nadziałem się na kierownicę. I tak z bólem się jechało, ale najważniejszy był cel, jaki sobie założyliśmy – podkreśla.

- Bardzo się cieszę, bo już przed Hajnówką rozdane było 300 kompletów apeli o pomoc dla Antosi. W Hajnówce dorobiłem jeszcze 100. Rozdaliśmy wszystko. Zostawiłem jedynie 10, by dać na pamiątkę tym, którzy przyjdą mnie dziś przywitać – opowiada. - Wszystko się udało, wyruszyliśmy w czwórkę, skończyliśmy całą trasę w dwójkę: ja i Stanisław, któremu gorąco dziękuję. Ciężko było, ale dojechaliśmy – kontynuuje, dodając, że nie było chwil zwątpienia. - Taki ja jestem uparty góral, mnie trudności żadne nie odstraszą. Jak coś zacznę, to kończę, nie ustępuję.

Rowerzyści zwracają uwagę, że spotykali na swojej drodze wspaniałych ludzi, o wielkich sercach.
- Przyjmowali nas z serdecznością, swoje pokoje odstępowali, swoje łóżka odstępowali, śniadania, obiady fundowali. Pieniążki, które płaciliśmy czasem za noclegi przekazywali od razu Antosi
– wyjaśnia pan Marek sięgając do torby, z której wyciąga lalę w krakowskim stroju. - Mam tu dla Antosi prezenty: taka młoda, ale 40-letnia lalka od mojej siostry, którą kupiła w Krakowie 40 lat temu i ofiarowała dla niej, książeczka od pewnego chłopca… - wylicza, pokazując także na przytwierdzony do kierownicy roweru woreczek, tuż pod dumnie siedzącą Pandą – ulubioną maskotką Antosi, która towarzyszyła rowerzystom w wyprawie. - To mieszek, do którego ludzie wrzucali pieniążki. Nawet pijaczek zrezygnował z piwa i 5 zł wrzucił do woreczka. Mały wielki człowiek, bo dla niego to było bardzo dużo. Babcie 80-letnie na noclegach część z tego, co płaciliśmy, wrzucały – opowiada, wyjaśniając, że wszystkie datki są zapisane i będą przekazane mamie dziewczynki.

– Myślę, że na 400 kompletów apeli, które zostały rozdane, wpłat będzie 450. Ludzie przekazywali jeden drugiemu, robili zdjęcia, kserowali – tłumaczy i podkreśla, że uważa akcję za bardzo udaną. – Tak, jak dwa lata temu udała się akcja ze zbiórką dla chłopca z Ostrowca Świętokrzyskiego, tak tym razem to chyba nawet przerosło poprzednią akcję.

Pan Stanisław, który towarzyszył panu Markowi do ostatniego dnia wyprawy, również był pod wielkim wrażeniem gościnności spotykanych na trasie ludzi. – Częstowali nas, zapraszali do domów – mówił. Przypomniał, jak w jednym z pierwszych dni wyprawy dopadła ich straszna ulewa. - Jechałem z przodu z Bartkiem. Usiedliśmy na przystanku i patrzyliśmy, jak jeden z mieszkańców chodzi po podwórku przed domem. A taka była ulewa, że droga była całkowicie zalana – opowiada. - On gumowce ubrał, przyszedł do nas i mówi, czy nie pójdziemy na kawę. Ja mówię ‘Panie, ale jeszcze dwóch mamy ze sobą’. To on na to, byśmy na nich poczekali – zaznacza i dodaje, że zaproszeni zostali nie tylko na kawę, ale spędzili u gospodarza całą noc.

Jak się okazuje, dla pana Stanisława także nie ma rzeczy niemożliwych. Mimo różnych trudności, które spotykali na swojej drodze twierdzi, że było bardzo dobrze. – Niekiedy było gorzej, ale na drugi dzień zaraz było lepiej. Co my mieli zrobić, to my zrobili. Bardzo dobrze było – podkreśla.

Inicjatorem przedsięwzięcia był pan Marek Wągiel z Kęt, który dwa lata temu uczestniczył w podróży charytatywnej na rowerach trasą Green Velo. - Przejechaliśmy wtedy 2 tys. kilometrów i była to bardzo udana akcja – pomoc przyszła nie tylko z całej Polski, ale także z zagranicy – mówi pan Marek.

W wyprawę dookoła Polski dla małej Antosi rowerzyści wyruszyli 25 czerwca spod Domu Kultury w Kętach. Trasę rozpoczęli w czwórkę: pan Marek z żoną Małgorzatą i dwójka przyjaciół: Stanisław Haczek i Bartosz Leśniak. Wiodła ona m.in. przez Rybnik, Zgorzelec, Świnoujście, Gdańsk, Giżycko, Wiżajny, Suwałki, Janów Podlaski, Włodawę, Roztocze, Mielec, Tyniec i szlakiem rowerowym nad Wisłą z Tyńca do Kęt. Rowerzystom towarzyszyła ulubiona maskotka Antosi – Panda. W czasie wyprawy kęccy seniorzy rozdawali apele o pomoc dla dziewczynki.

Po pokonaniu 800 km do domu powróciła żona pana Marka oraz Barłomiej Leśniak, któremu skończył się urlop. Resztę trasy pan Marek pokonał w towarzystwie pana Stanisława.

Z ważniejszych wydarzeń, na które rowerzyści natrafili po drodze, wspominają odwiedziny przy symbolicznym grobie ks. Jerzego Popiełuszki w Suchowoli. – Tutaj po Mszy św. rozdawaliśmy apele o pomoc da Antosi w czasie poświęcania samochodów i naszych rowerów – relacjonują.


Kruszyniany to miejsce, w którym pan Marek gościł już pięć razy. Jak podkreśla, w Tatarskiej Jurcie zawsze był serdecznie i gościnnie witany. - Regionalne potrawy i obsługa przyciągały tu niezliczone ilości gości. To wszystko przerwane zostało w maju tego roku, kiedy to pożar strawił cały budynek. Jedynym pocieszeniem było to, że nie było w tym dniu wiatru i nie zajęły się budynki gospodarcze wraz z dobytkiem i nowo powstały kompleks Centrum Edukacji i Kultury Muzułmańskiej Tatarów Polskich w Kruszynianach – opowiada. Dwudniowy pobyt w Kruszynianach rowerzyści przeznaczyli na pracę przy likwidacji skutków pożaru, bo jak twierdzi pan Wągiel, chociaż w ten sposób mógł się odwdzięczyć za zawsze miłe przyjęcie i obsługę.

Gdy dotarli do Hajnówki skończyły się im apele o pomoc. - Załatwiłem wydrukowanie 100 szt. apelu, 100 szt. wywieszek, zakupiłem 100 szt. plastykowych koszulek na dokumenty, w kilku punktach pocztowych udało mi się załatwić 40 przekazów na wpłaty i ruszyliśmy w dalszą drogę – opowiada Marek Wągiel.

Była przeprawa promem przez Bug, spotkani rowerzyści z zagranicy na trasie Green Velo, a nawet piknik z Radiem Zet.

Czy jadąc w deszczu a nawet gradzie po płynących szosami rzekach, czy poprzez rozkopane drogi, strome podjazdy w upale i duchocie, twardo walczyli do końca. - Te słowa otuchy, te podziękowania… to nas trzymało – mówi wzruszony pan Marek Wągiel, dziękując za wszystkie wpisy, które życzliwi ludzie zamieszczali na facebooku pod postami z wyprawy.

W Kętach rowerzystów gorąco witała rodzina i przyjaciele. Przybyła również Antosia z mamą. Każdy z członków wyprawy otrzymał od dziewczynki piękną laurkę w kształcie serca. Panda – maskotka Antosi i towarzyszka wyprawy została na pamiątkę u pana Marka.

Antosia urodziła się zdrowa, a choroba rozpoczęła się w wieku 2,5 lat. Lekarze stwierdzili niedowład obu nóg, nadpobudliwość psycho­ruchową, opóźnienie rozwoju mowy. Aktualnie dziewczynka jest po badaniach genetycznych, które mają określić, w jakim kierunku choroba będzie postępować. – Nie do końca wiemy co się dzieje, cały czas walczymy – mówi mama Antosi.

Dziewczynka wymaga stałej terapii i intensywnej rehabilitacji, co jest bardzo kosztowne. Każda pomoc jest na wagę złota.

Odsłony: 1762
Autor Publikacji: Kamilla Frysztacka, Data Publikacji: 2018-08-05 , Godzina Publikacji:

Komentarze

Jeżeli chcesz przeczytać lub dodać komentarz wejdź do Systemu komentarzy

Dzisiaj...

Brak wydarzeń dzisiaj...
Sierpień, 2018
  P W Ś C P S N
31 1 2 3 4 5
32 6 7 8 9 10 11 12
33 13 14 15 16 17 18 19
34 20 21 22 23 24 25 26
35 27 28 29 30 31
poprzedni następny

Kęty w obiektywie...

Redakcja Info Kęty i miesięcznika "Kęczanin"

Dom Kultury w Kętach
ul. Żwirki i Wigury 2a
32-650 Kęty


tel:
Ewelina Sadko, tel. 793 330 999
Kamilla Frysztacka, tel. 605 168 717
Aneta Szopa, tel. 695 182 876
(33) 844 86 88 


e-mail:
redakcja@info.kety.pl

© 2015, Urząd Gminy Kęty